Buldog szczeka do jamnika, który siedzi na parapecie okna: No zeskocz tu do mnie… Jeszcze nie zwariowałem, odszczekuje jamnik, potem będę miał taka mordę jak ty…
Wraca nawalona wrona z imprezy. Leci i kracze: Krrra, Krrra itd. Nagle (było już ciemnawo) walnęła w drzewo. Spadla. Po chwili podnosi się, otrzepuje z kurzu i próbuje: Hau, miau - cholera… jak to było?
Wiejska babcia idąc drogą, zobaczyła niedźwiedzia jadącego na rowerze i głośno woła: O! Cyrk przyjechał! Niedźwiedź zdziwiony: Jaki cyrk? Jadę do kumpla na ryby!
Do dyrektora cyrku zgłasza się facet i prosi o przyjęcie do pracy. Co pan potrafi? Doskonale naśladuję ptaki. To nic nadzwyczajnego, już mieliśmy tu kilku takich. Szkoda, westchnął facet i wyfrunął przez okno.
Zajączek idzie lasem i widzi, jak kangur włazi na drzewo. Kangur, co robisz? Wchodzę na drzewo. Kangur, a po co wchodzisz na drzewo? Bo chcę zjeść jabłka. Kangur, przecież to drzewo, to sosna, a nie jabłoń! To nic, jabłka mam w torbie.
Wychodzi zakrwawiony kangur z autobusu. Co ci się stało? Pyta stojący obok człowiek. Ktoś próbował mi wyrwać torbę!
Wilkowi urodził się syn. Dumny ojciec pieści malca: A ti, ti, ti! Jakie piękne dzieciątko. Przecież to cały ja! Ten sam nosek, oczka, łapki, uszy… Uszy!?…Uszy?!…No zającu, ja ci jeszcze pokażę!!!
Dwie mrówki jada na motorze. Nagle jedna mówi: cholera, chyba mucha wpadła mi do oka!
Stoją dwie pchły na ulicy. Nagle jedna do drugiej mówi: Ty idziemy na piechotę, czy poczekamy na psa?
Na targu przechwala się trzech chłopów: Ja, mówi pierwszy, wyhodowałem takie jabłka, że jedno waży kilogram. A ja, mówi drugi, takie, które waży trzy kilogramy. To jeszcze nic, mówi trzeci. jak w zeszłym tygodniu wiozłem swoje jabłko, to wyszedł z niego robal i zeżarł mi konia!…
Wchodzi słoń na zebrę, a zebra: Ty słoń, przejdź na chodnik! A chodnik, Ani mi się waż! Słoń na to: Już się ważyłem.
Idą dwie mrówki przez pustynię. Nagle jedna mówi: Już nóg nie czuję… To powąchaj moje!



